Styczeń upłynął pod hasłem: byle do weekendu. Od powiększenia naszej drużyny minęło 1,5mies. Zdążyliśmy się zorganizować w codziennej rutynie, minęła przerwa świąteczna, powitaliśmy nowy rok i przyszedł czas wyrwać się z miasta i przewietrzyć głowy.

WEEKEND #1

Pierwszy długi weekend nowego roku okazał się świetną okazją, żeby przetrzeć podróżnicze szlaki.
Spędziliśmy cztery dni w domku w Beskidzie Makowskim skupiając się na zupełnym resecie. Najmłodszy członek teamu ze swoimi 7 tygodniami życia okazał się na tyle dobrym towarzyszem podróży, że w drodze powrotnej szukaliśmy destynacji na kolejne wyjazdy.

WEEKEND #2

W drugi weekend stycznia padło na Myślenice i domek na zielonym szlaku na górę Chełm, która zresztą stała się pierwszą górą zdobytą w komplecie w czystym stylu wózkowym. Na tarasie domku było jacuzzi, więc także regeneracja po zdobywaniu szczytu poszła całkiem nieźle.

WEEKEND #3

W kolejny weekend mimo że zostaliśmy w Krakowie odwiedziliśmy dwa miejsca gdzie ładujemy akumulatory najczęściej. W sobotę w podgrupach: biegowej i wózkowej eksplorowaliśmy Lasek Wolski. W niedziele udało się dotrzeć do Ojcowa, gdzie oprócz spacerowania dołączyliśmy do drużyny na kawkę w plenerze.

WEEKEND #4

Ostatni weekend stycznia to wyjazd do Szczawnicy. Zima trochę pokrzyżowała plany działań górskich, tak w teamie wózkowym jak i biegowym. Udało się za to trochę przewietrzyć głowy i nacieszyć zimową aurą. Górsko podziałamy następnym razem.

 

 

Styczniowe weekendy minęły nam aktywnie, w komplecie i w podróży, czyli tak jak lubimy najbardziej! Na razie to nasz sposób na zachowanie równowagi i psychicznego spokoju w tej nowej rzeczywistości z Młodym Fraczkiem na pokładzie.
Polecamy młodym rodzicom, ale tylko tym którzy tak jak my dobrze czują się w podróży, nic na siłę!