Kiedy kilka lat temu zostaliśmy właścicielami Rodzinnego Ogródka Działkowego, zupełnie nie spodziewaliśmy się, że w 2020 roku Wakacje na RODos staną się tak popularne. Pandemia mocno ograniczyła możliwości podróżnicze i własny kawałek ogródka stał się przepustką do złapania oddechu w tym dziwnym i trudnym dla wszystkich czasie. Mimo, że jesteśmy działkowcami już pełne dwa sezony, to ten ostatni rok pozwolił nam docenić te 10arów własnego trawnika i mały domek jeszcze mocniej. Na naszym RODos spędziliśmy nie tylko wiele popołudni, weekendów, ale nawet śniadanie wielkanocne. 

 

Jak Zostaliśmy Działkowcami? 

Jak to w wielu historiach, także tutaj, sporo zawdzięczamy przypadkowi. Działka w podkrakowskim Zabierzowie była w rodzinie od dawna – należała do dziadków, którzy otrzymali ją jako działkę pracowniczą, zbudowali na niej domek i  potem przez wiele lat użytkowali i pielęgnowali. 

Jako dzieciaki spędzaliśmy tam w sezonie trochę czasu, najczęściej z kumulacją w okolicach wakacji. W zasadzie działka istniała w naszym życiu od zawsze i jako maluchy, a potem nieco większe wyrostki, w ogóle jej nie docenialiśmy. Było to po prostu miejsce, gdzie czasem jeździło się na grilla i gdzie czasem rodzice zostawiali nas pod opieką dziadków. 

Kiedy byliśmy już dorośli, czasem dziadkowie prosili nas o pomoc w nieco cięższych pracach ogrodowych. Mówiąc zupełnie szczerze, w tamtym czasie, delikatnie mówiąc, prace w ogródku kompletnie nie sprawiały mi przyjemności… Gdyby ktoś wtedy powiedział mi, że za jakiś czas, sam będę działkowcem i wszystkie te prace będziemy wykonywać samodzielnie, pewnie odpowiedziałbym, że jest to równie mało możliwe jak to, że kiedyś przebiegnę ultramaraton w górach. Życie lubi nas zaskakiwać 🙂 

Dziadkowie mimo całkiem jeszcze niezłej formy, w pewnym momencie stwierdzili, że nie mają już siły zajmować się działką i postanowili ją sprzedać. O decyzji dziadków dowiedzieliśmy się od rodziców, podczas luźnej rozmowy podczas obiadu, dosłownie 2 dni przed umówionym już spotkaniem z potencjalnymi kupcami. Trochę się zdziwiliśmy, bo wiedzieliśmy jak dziadkowie lubią to miejsce. Dopiero podczas drogi powrotnej do domu Paulina rzuciła, że szkoda oddawać takie miejsce w obce ręce i może powinniśmy złożyć dziadkom kontrofertę. 

Kiedy zaproponowaliśmy przejęcie działki, od dawna wiedzieliśmy, że nie przepadamy za życiem w mieście. Naszym ulubionym środowiskiem do życia jest świeże powietrze, zieleń i las. Całe szczęście, że Paulina w porę połączyła kropki, bo przecież właśnie dokładnie takie miejsce mieliśmy na wyciągnięcie ręki, a niewiele brakowało, że przeszłoby nam koło nosa. 

Dzięki takiemu właśnie zbiegowi okoliczności, od jakiegoś czasu spędzamy sielski (choć czasem też pracowity, o czym napiszemy w kolejnych wpisach) czas na naszym prywatnym RODos. 

 

Nasz Pierwszy Sezon

Kiedy zaczynaliśmy pierwszy sezon jako działkowcy, wiedzieliśmy tylko, że znacznie lepiej czujemy się wśród przyrody, niż w miejskiej dżungli. Nasze doświadczenie ogrodnicze ograniczało się do koszenia trawników i tych sporadycznych prac, które zlecali nam czasem dziadkowie (lub rodzice w swoich ogródkach), dokładnie instruując co mamy robić. Mówiąc w skrócie, byliśmy mocno zieleni. 

Dodatkowo nie zamierzaliśmy oczywiście rezygnować z pracy, innych zainteresowań i aktywności. Postanowiliśmy pogodzić opiekę nad działką z codziennym życiem w mieście, treningami, wycieczkami, podróżami i innymi zajawkami.

Wewnętrznie pogodziliśmy się z tym, że póki co, z uwagi na ograniczony czas nie będziemy mięli najpiękniejszej działki w całych ogródkach, ale nie chcieliśmy zniszczyć tego, co udało zbudować się dziadkom. Naszym planem na pierwszy sezon było utrzymanie zastanego stanu rzeczy (co wcale nie było takie proste), nauka, zdobywanie cennego doświadczenie i zastanowienie się co kiedyś chcielibyśmy tam zrobić po swojemu.

Na początku ograniczaliśmy się do podstawowych czynności, czyli koszenia trawy i pielęgnacji posadzonych roślinek.

 

Następnie przyszedł czas na pierwsze zbiory i własne nasadzenia.

 

Oczywiście najprzyjemniejszą częścią działkowania jest sielski relaks na łonie natury, kawka na leżaku, piknikowanie czy grillowanie. Mimo tego, że na działce zawsze jest co robić to i na takie chwile od początku staraliśmy się znajdować czas. 

 

W kolejnych wpisach opowiemy trochę więcej o naszych pracach na działce, z uwzględnieniem różnych sezonów, a także planach, które mamy nadzieję niebawem zacząć wprowadzać w życie. 

 

 

Skąd czerpać wiedzę? 

Jak z mieszczucha zrobić działkowca? Sprawa nie jest wcale taka prosta, ale na szczęście nie beznadziejna 🙂 

Najbardziej oczywistym i sprawdzonym źródłem wiedzy są inni działkowcy. Dobrze też zorientować się czy ktoś ze znajomych albo z rodziny nie jest pasjonatem ogrodnictwa, albo po prostu pielęgnuje własny ogród. U nas pierwszych instrukcji i porad udzielali nam oczywiście dziadkowie, a także brat i babcia Pauliny. Do tej pory kierujemy do nich nasze działkowe pytania i rozterki. Bardzo pomocni są też działkowcy-sąsiedzi. W naszych ogrodach znaczna większość działkowców jest już bardzo doświadczona i chętnie dzieli się wiedzą. Wystarczy zapytać. 

Drugim, oczywistym źródłem wszelkiej wiedzy działkowej jest oczywiście internet. Naszym podstawowym miejscem na doraźne dokształcanie się (jak właściwie przycina się ten hibiskus) jest Zielone Pogotowie, które ma stronę internetową z blogiem pełnym wartościowej wiedzy i kanał na YouTubie, z którym udało się nam przyciąć już niejeden krzew. Jest też podcast i aplikacja, także każdy znajdzie coś dla siebie. 

O swoich działkowych przygodach pisze też Eliza na swoim blogu WhitePlatektóry serdecznie polecamy. 

Na liście źródeł z działkowymi mądrościami oczywiście nie mogło zabraknąć kultowej książki z PRL, czyli „Działka Moje Hobby”, której logo znalazło się nawet na koszulkach polskiej firmy Pan tu nie stał. Książkę otrzymaliśmy od dziadków wraz z aktem notarialnym, a koszulki dostaliśmy jako świeżo upieczeni działkowcy jako prezenty urodzinowe. 

 

Jak zostać działkowcem?

Żeby zostać działkowcem, trzeba znaleźć, a następnie wydzierżawić ogródek działkowy. Tak, rodzinnego ogródka działkowego nie można kupić – formalnie, w obecności notariusza, podpisuje się umowę o przeniesieniu praw do działki, którą następnie przesyła się do Zarządu Ogrodów Działkowych.  W Polsce Rodzinne Ogródki Działkowe mogą być zrzeszone w Polskim Związku Działkowców (PZD) lub zarządzane przez wyodrębnione z PZD, samodzielne stowarzyszenia (jak na przykład jest w przypadku naszej działki). 

Istnieje szansa, że zarząd danego ROD nie wyrazi zgody na przejęcie działki. Może się tak stać w wypadku, kiedy mają uzasadnione podejrzenia, że o działkę nie będzie się dbało (ponieważ, na przykład nowy dzierżawca mieszka na drugim końcu Polski). Po zatwierdzeniu nowego dzierżawcy przez Zarząd danego stowarzyszenia ROD można również wstąpić do samego stowarzyszenia, dzięki czemu nabywamy praw do współdecydowania (poprzez udział w głosowaniach podczas walnych zgromadzeń, które są tematem na osobny wpis)  o przyszłości i rozwoju Ogrodów.

 

 

Jak szukać działki? 

My mieliśmy to szczęście, że działka przyszła do nas sama. Na szczęście Paulina w odpowiednim momencie połączyła kropki, a potem było już z górki. Podczas pandemii, ogródki działkowe stały się bardzo popularne. Każdy, kto posiedział chwilę w zamknięciu, zamarzył o kawałku zielonej trawki.

Najlepszym sposobem na znalezienie swojego ogródka działkowego jest moim zdaniem wycieczka po okolicznych RODach. Na miejscu warto szukać tablic informacyjnych, gdzie pojawiają się ogłoszenia o chęci odstąpienia działki. Można tam również zostawić swoje ogłoszenie z informacją o chęci przejęcia działki. Warto także podpytywać i spróbować dowiedzieć się czegoś od napotkanych działkowców. 

Wiele stowarzyszeń ma również całkiem nieźle działające strony internetowe, gdzie można poszukać informacji lub kontaktu do Zarządu, gdzie także można podpytać o dostępne działki, czy zostawić swój numer, na wypadek gdyby coś się zwalniało.

Swojego prywatnego RODos można szukać też na portalach takich jak OLX, Gumtree czy Polskiedzialki.pl 

 

 

To pierwszy z planowanej serii działkowych wpisów. Bardzo chętnie dowiemy się, o czym chcielibyście przeczytać w kolejnych artykułach. Sami jesteśmy dopiero na początku tej przygody, ale całkiem sporo się uczymy i chętnie będziemy dzielić się z Wami naszymi doświadczeniami.