Nocowanie w namiocie, biwakowanie i atmosfera campingowego życia zdecydowanie kojarzą nam się z beztroskim czasem wakacji. To dla nas kwintesencja relaksu i odpoczynku. Najbardziej lubimy spędzać czas na świeżym powietrzu, w naturze, a nocując w namiocie, czy to na dziko, czy na campingu mamy to na wyciągnięcie ręki. 

 

Wierny przyjaciel namiot

Mamy za sobą różne podróżnicze doświadczenia. W wyprawach autostopem, rowerami czy road tripach zawsze towarzyszył nam namiot. Oczywiście zdarzały się noclegi po prostu pod gołym niebem, ale zwykle wynikało to, albo z braku możliwości rozbicia namiotu (np. na Placu św. Piotra w Rzymie, czy na rynku w Kadyksie), albo z braku siły po całym dniu w podróży.  Namiot, czy to na campingu, czy na dziko zawsze z jednej strony daje poczucie bezpieczeństwa, a z drugiej gwarantuje bliskość natury. 

Przetestowaliśmy różne typy namiotów. Każda opcja ma swoje plusy i minusy. Duży namiot jest wygodny, można w nim stanąć, mamy do dyspozycji przedsionek, a w sypialni możemy rozłożyć duży, wygodny materac. Jego minusem jest to, że sporo czasu zajmuje rozkładanie i budowanie bazy, więc raczej nadaje się tylko na camping i to przy podróżowaniu samochodem.

Mały namiot daje trochę mniejszy komfort (nie ma mowy o wyprostowaniu się wewnątrz), ale za to szybko się rozkłada, składa i tym samym jest się bardziej mobilnym. A do tego taki mały namiot mieści się w plecaku, więc to super opcja na trekking i spanie na dziko. 

Jest jeszcze namiot, który rozbija się w 3 sekundy i tak samo szybko można go złożyć (przy odrobinie wprawy). Do plecaka go nie zmieścimy, ale świetnie spisuje się podczas wyprawy samochodowej, kiedy często zmieniamy miejsca. Na naszym road tripie na Nordkapp spisał się wyśmienicie!  

Mimo że uwielbiamy nocować w namiocie, to od jakiegoś już czasu coraz mocniej zaczęliśmy interesować się innymi opcjami campingowego życia.  Zachwyciliśmy  się VW Californią, innymi busami przystosowanymi do spania i vanlifem w ogóle. 

 To nie tak, że na zawsze żegnamy się z namiotami. Postanowiliśmy trochę poszerzyć horyzonty i poeksplorować. To czy wybieramy namiot, czy np. campera w dużej mierze zależy od tego, na jakim etapie życia aktualnie się znajdujemy, na czym w danym czasie nam najbardziej nam zależy i jaki typ podróżowania akurat mamy ochotę.

 

Camper – czy to samochód dla nas? 

Pandemia koronawirusa mocno ograniczyła możliwości i przystopowała nasze podróżnicze zapędy w 2020 roku. Stwierdziliśmy, że nie ma się co załamywać, trzeba się spakować i ruszyć w Polskę, a domek na kółkach to idealna opcja na ten dziwny czas. No a do tego okazja, żeby wypróbować nowy typ podróżowania!  

Razem z przyjaciółmi wypożyczyliśmy campera – Fiata Ducato –  i ruszyliśmy na pierwszą wyprawę. Przez tydzień odwiedziliśmy Bory Tucholskie, dotarliśmy nad Morze Bałtyckie i na Mazury. W sumie przejechaliśmy kilkaset kilometrów i zatrzymaliśmy się na 3 campingach. Świetnie spędziliśmy czas i odpoczęliśmy, o czym napiszemy dokładniej osobnym wpisie.

Jeśli chodzi o zaprzyjaźnienie się z camperem, to po tygodniu takiej podróży, doszliśmy do wniosku, że jednak nie jest to do końca opcja dla nas. Ducato z zabudową i alkową, które mieliśmy do dyspozycji, należy do bardziej popularnych samochodów tego typu. Taka konfiguracja okazała się dla nas zdecydowanie za duża i zbyt mało mobilna. W gruncie rzeczy nie potrzebowaliśmy większości udogodnień, które taki duży camper oferuje, a wszystkie one decydują o rozmiarze i mobilności auta. 

 

Coś mniejszego, czyli poszukiwanie alternatywy

Po powrocie z wakacji Michał wytrwale wertował internet w poszukiwaniu alternatyw. Od jakiegoś czasu byliśmy mocno zauroczeni VW Californią, ale ich ceny są na tyle zaporowe, że póki co odrzuciliśmy tę opcję. Michał przeszukiwał blogi, googlował i oglądał filmy na YouTubie… aż pewnego dnia trafił na coś w sam raz dla nas! 

 

#nanocamping, mikroCamper, albo po prostu box 

Okazało się, że Polska firma Raxo stworzyła uniwersalną zabudowę, która zmienia zwykły samochód combi czy SUV w mikroCamper. Po oglądnięciu filmiku i sprawdzeniu na stronie, że taki box pasuje do naszego Renault Scenica, a do tego nie kosztuje majątku, wiedzieliśmy już, że to coś, czego szukaliśmy! 

Raxo Nomad, bo tak nazywa się ten wynalazek to,  można powiedzieć, najmniejsza mobilna jednostka kempingowa. Samochód wyposażony w Raxo Nomad umożliwia podróżowanie, spanie i gotowanie. Box mieści się w bagażniku, a po zsunięciu przednich siedzeń oraz rozłożeniu stelaża i materacy, mamy pełnowymiarowe miejsce do spania. 

Więcej szczegółów znajdziecie na stronie  Raxo.me 

Od oglądnięcia filmu na Youtubie nie minęło dużo czasu, a my  już witaliśmy się z Michałem z Raxo.me, który osobiście dostarczył nam boxa, pomógł go zamontować i pokazał co i jak.  

Jesteśmy już po pierwszych testach naszego boxa i z czystym sumieniem możemy polecać to rozwiązanie! Ekipa z Raxo wykonała świetną robotę i oddali do użytkowania naprawdę dobry i przemyślany produkt. Spało nam się bardzo dobrze – wygodny materac w połączeniu ze śpiworami puchowymi to na tę porę roku idealne połączenie. No a oprócz spania mamy własną kuchnię i łazienkę. Nic nie smakuje o poranku tak, jak outdorowa, świeżo zaparzona kawka. Potem pożywne śniadanko i od razu można ruszać w góry!  

 

Co prawda dopiero zaczynamy przygodę z nowym typem podróżowania i naszym mikroCamperem, ale już poczuliśmy, że to jest to. Na pewno będziemy dalej eksplorować ten wątek i dzielić się z Wami wrażeniami. 

Jeśli znacie jakieś miejsca, campingi, parkingi, które powinniśmy odwiedzić z naszym boxem dajcie koniecznie znać w komentarzach!