Trekking w Himalajach – czy to wyprawa dla mnie? Pierwsza myśl jaka nasuwa się w poszukiwaniu odpowiedzi na to pytanie i pierwsze skojarzenie, kiedy myślimy o Himalajach jest takie, że są one zarezerwowane tylko dla wybranych. I rzeczywiście wspinać się na nie będą nieliczni, natomiast praktycznie każdy może znaleźć się na jednym ze szlaków trekkingowych i na żywo podziwiać najwyższe góry świata. Mamy nadzieję, że poniższy wpis Was do tego przekona

Trekking w Himalajach – dla kogo

Oczywiście nie polecamy wstać z kanapy i wyruszyć na wędrówkę w Himalajach bez jakiegokolwiek przygotowania. Zdecydowanie jest to natomiast wyprawa, na którą może się wybrać każdy, kto ma już doświadczenie zdobyte w Beskidach i Tatrach i jest w miarę w dobrej kondycji fizycznej. O naszych przygotowaniach możecie przeczytać we wpisie: „Jak przygotować się do trekkingu w Himalajach

Szlak do Everest Base Camp i Gokyo Ri, w trakcie którego zobaczymy m.in. Mount Everest i dwa inne ośmiotysięczniki, jest bardzo przystępny i mocno turystyczny. Miejsca noclegowe i punkty, gdzie można kupić jedzenie są gęsto rozłożone na całej trasie. Podczas całego trekkingu nie ma żadnych trudności technicznych, ani miejsc, gdzie trzeba używać sprzętu wspinaczkowego.

Jedyną trudnością, z którą będziemy musieli się zmierzyć jest duża wysokość. Ciężko przewidzieć jak na jej działanie zareaguje nasz organizm. Choroba wysokościowa może dopaść każdego, ale na szczęście są też skuteczne sposoby jak sobie z nią radzić.  Najważniejsza jest profilaktyka. Wystarczy przestrzegać kilku zasad, aby odpowiednio się zaaklimatyzować i znacznie zwiększyć komfort przebywania na wysokości.

W poniższym wpisie zebraliśmy nasze obserwacje i  doświadczenia, które mamy nadzieję zainspirują Was i pomogą w organizacji własnej wyprawy w Himalaje. Wierzymy, że trekking w himalajach jest dla każdego i zachęcamy, żebyście sami się o tym przekonali!

Kiedy jechać

Są dwie najlepsze pory na trekking w himalajach: wiosną na przełomie kwietnia i maja (w czerwcu zaczyna się monsun) i jesienią w październiku i listopadzie. To, którą porę wybrać, bardzo zależy od indywidualnych upodobań i możliwości. Wiosną, na trasie cudownie kwitną rododendrony, a jesień charakteryzuje się lepszą przejrzystością powietrza.

W naszym wypadku,  3 tygodniową podróż zaplanowaliśmy na październik. Stwierdziliśmy, że wolimy wybrać środek sezonu turystycznego i mieć większą szansę na wspaniałe widoki, nawet w towarzystwie dużej ilości innych turystów, niż gdyby pogoda miała nam uniemożliwić zobaczenie czegokolwiek. 

Wybór trasy

Możliwości na trekking w Himalajach jest całkiem sporo. Ponieważ jednym z naszych marzeń było zobaczyć Mount Everest na żywo – wybór był dla nas prosty: chcieliśmy wybrać trasę, która zapewni nam dobre widoki na Dach Świata. A skoro to Mount Everest miał być głównym bohaterem, to postanowiliśmy zahaczyć również o miejsce skąd startują wyprawy na szczyt, czyli Everest Base Camp.

Trekking w Himalajach

Przepytaliśmy znajomych i rodzinę, którzy byli już na trekkingach w tamtym rejonie, oglądnęliśmy ich zdjęcia i na tej podstawie zdecydowaliśmy się na trasę z Lukli przez Namche Bazar, Everest Base Camp, Przełęcz Cho La, Gokyo Ri, Namche Bazar i z powrotem do Lukli.

Tę samą trasę można przejść również w odwrotnym kierunku, lub wybrać jeden z krótszych wariantów (bez robienia pętli przez przełęcz Cho La): Lukla – Everest Base Camp i powrót tą samą trasą lub Lukla – Gokyo Ri i z powrotem tą samą drogą. 

Ciekawa jest również trasa Trzech Przełęczy. Na nią mieliśmy jednak trochę za mało czasu i praktycznie od razu odrzuciliśmy tę opcję.  Jeśli interesuje Was wędrówka tym szlakiem, polecamy wpis Gosi i Michała na blogu Kwestia Szlaku, którzy przeszli Trzy Przełęcze w 2016 roku.

Wszystkie trasy trekkingowe w Himalajach kierunku EBC i Gokyo rozpoczynają się w Lukli. Najłatwiej i najszybciej dolecieć tam samolotem z Katmandu. Alternatywą jest podróż jeepem i kilka dodatkowych dni marszu. 

Budżet

Trekking w himalajach to spory wydatek. Od stycznia, kiedy padł pomysł wyprawy, zaczęliśmy odkładać fundusze. Planując wydatki wcześniej, można rozłożyć je na kilka miesięcy. Takie podejście sprawia, że nie wydajemy na raz całej kwoty, dzięki czemu budżet domowy jest w nieco lepszej kondycji 🙂 Najpierw kupiliśmy bilety lotnicze, a potem, po kolei ogarnialiśmy pozostałe wydatki. 

W Polsce wymieniliśmy złotówki na dolary amerykańskie, a w Katmandu dolary na waluta nepalską, czyli rupie [NPR]
W przybliżeniu 1 USD to ok 103 NPR 

Podsumowanie wydatków dla 2 osób dla poszczególnych kategorii: 

  • Bilety lotnicze: 9940zł
    • Warszawa – Doha
    • Doha – Katmandu
    • Katmandu – Lukla
    • Luka – Katmandu
    • Katmandu – Doha
    • Doha – Warszawa
  • Budżet 1000 USD:
    • wizy
    • karty TIMS
    • pozwolenia na trekking w himalajach
    • 3 noclegi w Katmandu
    • taxi w Katmandu (na i z lotniska)
    • jedzenie i pamiątki w Katmandu
    • noclegi i jedzenie w czasie trekkingu
    • pozostałe własne wydatki
  • Ubezpieczenie 774zł
  • Szczepienia (w naszym przypadku ok 1800 zł za 2 osoby)
  • Brakujące elementy wyposażenia turystycznego, które zakupiliśmy w Polsce

Koszty podczas trekkingu w himalajach dla 2 osób to średnio ok. 40$/dzień/. Zaznaczamy, że jest to kwota średnia – przez większość dni wydawaliśmy ok 30$/2 osoby. Zdarzyły się też dni kiedy chcieliśmy zaszaleć i kupić coć dadatkowego na podbudowanie morali i dzienny budżet wzrastał do ok  50$/2 osoby.

Przyjęcie budżetu 40$/dzień dla 2 osób pozwala na komfortowy trekking w himalajach bez zbytnich szaleństw, ale i bez przesadnych oszczędności. Na wszelki wypadek przypominamy, że oboje jesteśmy krakusami :p

Polecamy również świetne zestawienie kosztów i cen przygotowane przez wspominanych już autorów bloga Kwestia Szlaku

Bilety lotnicze

Trekking w Himalajach

Przy tak dalekiej wyprawie najdroższe prawie zawsze okazują się przeloty.

Za bilety linii Quatar Airways w dwie strony na trasie Warszawa-Doha-Katmandu zapłaciliśmy ok 6900zł. Połączenie śledziliśmy na  kilka tygodni przed zakupem, ale niestety nie udało się nam trafić na jakąś świetną promocję. Ponieważ byliśmy dość ograniczeni jeśli chodzi o termin wyjazdu, musieliśmy zadowolić się dość standardową ceną za bilety na tej trasie. 

Dodatkowy przelot samolotem to trasa Katmandu-Lukla-Katmandu. Bilety zakupiliśmy już w Polsce, przez internet, w liniach lotniczych Yeti Airlines. Do Lukli latają też inne linie lotnicze, ale zakup przez internet, w momencie kiedy dokonywaliśmy wyboru, możliwy był tylko w liniami Yeti. Za dwa bilety w dwie strony zapłaciliśmy 2540 zł.

Kupując bilety do Lukli przez internet trzeba polować na jak najwcześniejsze połączenia. Późniejsze loty są dość często odwoływane ze względu na dużą ilość chmur, które lubią pojawiać się w okolicach lotniska w Lukli. Nawet jeśli nie uda się Wam dostać biletów na pierwszy samolot, warto być na lotnisku jak najwcześniej. Jeśli się postaracie i będziecie mieć trochę szczęścia to może uda się wam wynegocjować miejsce we wcześniejszym samolocie. Lotniska w Nepalu rządzą się swoimi zasadami – trzeba walczyć o swoje i nie odpuszczać 🙂

Lecąc liniami Quatar Airways przez Doha, kiedy oczekiwanie na kolejny lot na tamtejszym lotnisku trwa dłużej niż 8 godz, można skorzystać z darmowej wycieczki autokarowej po stolicy Kataru. Dowiedzieliśmy się o tej opcji jeszcze przed wylotem z Polski i okazało się, że w drodze powrotnej nasz lot będzie kwalifikował się do darmowej przejażdżki. Niestety wycieczki nie da się  wcześniej zarezerwować. Po wylądowaniu w Doha trzeba jak najszybciej znaleźć się przy stanowisku Quatar Airways (znajduje się po lewej stronie patrząc od charakterystycznego, wielkiego Miśka na środku lotniska) i spróbować zapisać się na listę wycieczkową. Nam się udało i przez ok 3 godziny jeździliśmy autokarem z przewodnikiem i oglądaliśmy stolicę Kataru. Bardzo fajna opcja, z której zdecydowanie polecamy skorzystać. 

Trekking w Himalajach

Aktualne informacje o wycieczce w Doha znajdziecie tutaj

Ubezpieczenie

Planując trekking w himalajach warto zadbać o dobre ubezpieczenie. W celu wyboru odpowiedniego wariantu, należy poinformować ubezpieczyciela o tym, że wybieramy się do Nepalu, podać czas trwania trekkingu, oraz na jakich najwyższych punktach (w m.n.p.m.) będziemy i jakiego typu będzie to wyjazd (w naszym przypadku – trekking turystyczny bez wykorzystania sprzętu wspinaczkowego). Ważne, aby w polisie uwzględniona była akcja ratunkowa z użyciem helikoptera.  Wybraliśmy ofertę Ergo – Podróż firmy Hestia (wariant III ubezpieczenia plus rozszerzenie Sport). Za dwie polisy zapłaciliśmy 774 zł.

Polecane jest również ubezpieczenie Alpenverein, na które decyduje się sporo osób wyruszających na trekking w himalajach.

Szczepienia

Szczepieniami warto zająć się ok 6-8 tygodni przed planowanym wyjazdem. To, na co warto się zaszczepić przed trekkingiem w himalajach, w dużej mierze zależy od tego, jakie szczepienia mamy już w swojej książeczce. Po wszystkie informacje wybraliśmy się do Certyfikowanego Centrum Medycyny Podróży (Krakowski Szpital Specjalistyczny im. Jana Pawła II). W placówce zostaliśmy skierowani do lekarza, który udzielił nam wszystkich informacji. Dowiedzieliśmy się, że jadąc do Nepalu nie ma żadnych, obowiązkowych szczepień.  Są natomiast szczepienia zalecane, które  warto wziąć pod uwagę. .

Szczepienia, na które się zdecydowaliśmy:

  • Wirusowe zapalenie wątroby typu A (typu B mięliśmy jeszcze aktualne)
  • Tężec, Błonnica i Polio,
  • Cholera
  • Dur brzuszny.

Niestety nie jest to tania sprawa, ale  trzeba pamiętać, że szczepienia mogą przydać się także na kolejne wypray. Za wszystkie  szczepionki dla 2 osób zapłaciliśmy ok 1800zł.

Wiza do Nepalu

Wizę zakupiliśmy na lotnisku w Katmandu, tuż po wylądowaniu. Potrzebne były 2 zdjęcia paszportowe (które zabraliśmy ze sobą z Polski) oraz 40$ od osoby za 30 dniowy pobyt.  

Noclegi Katmandu

Jak zwykle, przed każdą podróżą, noclegów szukaliśmy na booking.com. Michał znalazł całkiem przyjazną miejscówkę Maya Boutique Hotel na Thamelu. Nie była to najtańsza opcja, ale obojgu nam się spodobała i postanowiliśmy spędzić  tam 2 noce przed trekkingiem. Na miejscu zapłaciliśmy kartą, żeby oszczędzić gotówkę, którą mieliśmy ze sobą.

Dzięki temu, że w drodze powrotnej zdecydowaliśmy się na nocleg w tym samym hotelu, skorzystaliśmy z hotelowej przechowali. To fajna opcja, dzięki której zostawiliśmy w Katmandu wszystkie rzeczy, które nie były nam nie potrzebne podczas trekkingu w himalajach. Pamiętajcie, że na szlaku liczy się każdy gram! 🙂 

Cena (za noc, za pokój 2 osobowy): ok. 130zł

Transport w Katmandu

W Katmandu poruszaliśmy się głównie pieszo. Z taksówek skorzystaliśmy jedynie 4 razy pokonując trasę z lub na lotnisko. Za jeden kurs płaciliśmy 7$.

Jeśli nie lubicie się targować, a chcecie mieć pewność, że taksówka dowiezie Was za znaną wcześniej cenę, możecie tak jak my, skorzystać z opcji  pre paid taxi. Przed wyjściem z lotniska w Katmandu, po lewej stronie będzie stoisko, w którym podaje się adres, gdzie chce się dojechać, płaci umuwioną kwotę i dopiero idzie się do wyznaczonej taksówki. O zamówienie pozostałych taksówek prosiliśmy w recepcji hotelu i też płaciliśmy od razu.

Jedzenie w Katmandu

Na Trip Advisor znaleźliśmy dwa miejsca, które miały super opinie, pod którymi z czystym sumieniem możemy się podpisać: 

W Blueberry Kitchen można spędzić miły wieczór, szczególnie jeśli znajdzie się miejsce na tarasie, na zewnątrz Wypróbowaliśmy tam Dal Bhat oraz pierożki Momo w towarzystwie piwa Everest.

 

Thamel Doner Kebab to miejscówka na szybki lunch czy obiad. Kebeba albo falafela dostajesz do ręki, ale przy odrobinie szczęścia można przysiąść przy małym stoliczku. Wypróbowaliśmy tam i kebaba i falafele popijając Mango Lassi – pycha! Oba miejsca w 100% godne polecenia!

Blueberry Kitchen: kolacja – Dal Bhat i piwo Everest ok. 1000 NPR/od osoby
Thamel Doner Kebab: Kebeb ok 300 NPR, Lassi ok.150 NPR, Falafel ok. 150 NPR

Co zobaczyć w Katmandu

Nasz plan trekkingu był dość mocno napięty, dlatego w Katmandu założyliśmy minimalną ilość dni. W sumie spędziliśmy tam  2 noclegi oraz 1 cały dzień przed trekkingiem i 1 dzień z noclegiem w drodze powrotnej.

Z atrakcji turystycznych przeszliśmy się jedynie po Durbar Square oraz odwiedziliśmy Świątynię Swayambunath (Świątynię Małp). Durbar Square to główny plac miasta i kompleks hinduistycznych i buddyjskich świątyń. Niestety ucierpiał mocno po trzęsieniu Ziemi, które nawiedziło Nepal w 2015r.

Trekking w Himalajach

Świątynia Swayambunath znajduje się na wzgórzu odległym jakieś 30min spacerem z Thamelu. Wejście do świątyni kosztowało 200 NPR/od osoby. Jest to jedno z ważniejszych świątyń buddyzmu, w około unosi się zapach kadzideł a do tego, gdzie się nie obrócić, wszędzie są małpy. Mimo tłumów turystów i miejscowych odwiedzających, warto odwiedzić to miejsce choć na chwilę.

Trekking w Himalajach

Spacer przez stolicę Nepalu wymagał przedzierania się zatłoczonymi uliczkami. Większość miasta wygląda jak jeden wielki bazar. Wszędzie można dostrzec malutkie punkty usługowe, powciskane w stare zabudowania, kramy i małe sklepiki, a także towary porozkładane wprost na ulicach. W Katmandu spędziliśmy trochę czasu, przeciskając się gwarnymi uliczkami, żeby choć trochę poczuć klimat tego miasta, a na Thamelu poszukać pamiątek.

Trekking w Himalajach

Trekking w himalajach – pozwolenia

Trekking w Himalajach

  • KARTA TIMS (Trekkers Information Managment System, czyli obowiązkowa karta poświadczają rejestrację indywidualnego turysty wyruszającego na trekking.)
  • Pozwolenie na wejście do Parku Narodowego Sagarmatha 

Oba dokumenty są konieczne, aby wyruszyć na trekking w rejon Everestu. Po przylocie do Katmandu zarezerwowaliśmy sobie jeden dzień na załatwienie tych formalności.

Aby załatwić pozwolenia należy:

  1. Udać się do biura Nepal Tourism Board (Pradarshani Marg, Katmandu, czynne codziennie oprócz soboty od 10-17-wg informacji w internecie)
  2. Wypełnić odpowiednie formularze, dodać 2 zdjęcia paszportowe do Karty TIMS (które zabraliśmy ze sobą z Polski)
  3. Zapłacić
    1. Karta TIMS- 20$ od osoby
    2. Pozwolenie na wejście do Parku Narodowego- 33$ od osoby.Najlepiej za oba dokumenty zapłacić w NPR
  4. Gotowe 🙂

Nie zajęło nam to więcej niż godzinkę, więc pozostała część dnia pozostała na spacerowanie po Katmandu.

Powyższe dokumenty sprawdzane są w kilku punktach na trasie trekkingu. Pierwszy z nich jest już w Lukli, gdzie pokazaliśmy wszystkie papiery wraz z paszportami. Wszystko było ok, natomiast zostaliśmy poinformowani, że musimy zapłacić dodatkowe  2000 NPR od osoby za wejście do tamtejszego regionu (Khumbu Pasang Lhamu Rural Municipality – Entrance Fee).

Opłata została wprowadzona przez lokalne władze od 1 października 2017 r. Nie do końca wiemy czy została pobrana legalnie, ale cóż – zapłaciliśmy.

Co zabrać i jak się spakować na trekking w himalajach 

Wybierając się na trekking indywidualnie, bez zorganizowanej grupy można zdecydować się na wynajęcie tragarza (portera) lub samodzielnie nieść swój dobytek. Koszt wynajęcia takiego portera to ponoć ok 15-20$ za dzień. My nieśliśmy swoje rzeczy sami dlatego staraliśmy się przestrzegać zasady: „im mniej rzeczy weźmiemy tym mniej będziemy musieli dźwigać.”

Trekking w Himalajach

Na trasie, którą wybraliśmy nie ma żadnych trudności technicznych, ani miejsc, gdzie trzeba używać raków, czekanów, czy innych sprzętów wspinaczkowych. Trasa jest typowo turystyczna, nie ma potrzeby zabierania namiotów czy karimat. Schronienie zapewniają loggie, gdzie w każdym pokoiku są całkiem wygodne łóżka.

Przyjęte jest, że w miejscu w którym zatrzymujemy się na nocleg, jemy kolację i śniadanie następnego dnia rano. W ciągu dnia, po drodze (średnio co jakieś 2-3 godz) mijamy wioski, gdzie w lokalnych loggiach możemy zatrzymać się na lunch. Kiedy zdecydujemy się na taki wariant, nie ma potrzeby zabierania termosu, kuchenki, butli do gotowania i innych akcesoriów tego typu. Ze sobą mieliśmy jedynie drobne przekąski na mały głód.

Mając na uwadze komfortowe warunki trekkingu w himalajach, każde z nas miało plecak trekkingowy firmy Osprey :

  • Paulina: 36l wersja damska, który po spakowaniu ważył ok 9 kg + ok. 2 kg sprzęt foto (zwykle aparat na szyi, a reszta w plecaku, natomiast w czasie podróży samolotem aparat ze sprzętem w plecako – worku firmy Maloka, stanowił bagaż podręczny)
  • Michał: 48l wersja męska – który po spakowaniu ważył ok. 15-16 kg

Trekking w Himalajach

Do tego każde z nas miało nerkę Deuter na dokumenty, telefon i podręczne rzeczy, z którymi nie rozstawaliśmy się w zasadzie przez cały trekking. Po tym wyjeździe nerki na stałe trafiły do naszego podstawowego ekwipunku turystycznego. 

Mieliśmy ze sobą również cienką, szmacianą torbę z Decathlonu, którą wykorzystaliśmy jako bagaż podręczny w czasie podróży samolotem z Polski, a potem spakowaliśmy do niej nieprzydatne na trekkingu rzeczy,  które zostawiliśmy w hotelu w Katmandu.

Podczas dni aklimatyzacji, kiedy dwie noce spaliśmy w tym samym miejscu, a także wtedy kiedy wychodziliśmy na wyższe szczyty: Kala Pattar czy Gokyo Ri, zabieraliśmy ze sobą plecaki  z najpotrzebniejszymi rzeczami, a resztę zostawialiśmy w pokojach w loggiach.

Poniżej lista rzeczy, którą mieliśmy ze sobą podczas trekkingu:

UBRANIA+OBUWIE

  • Buty trekkingowe
  • Klapki
  • Puchowa kurtka Cumulus Incredilite Endurance (wersja męska/damska) – idealna w zimniejsze dni w trakcie trekkingu, a także w loggiach.
  • Kurtka Goretex przeciwdeszczowa
  • Bluza (warstwa pośrednia odzieży) z wełny Merino lub Polartec Power Stretch z długim rękawem i kapturem
  • 2x Tshirt Brubeck Active Wool krótki rękaw
  • 2x LongSlave Brubeck Active Wool
  • 1x Koszulka techniczna PowerCanvas
  • 1x spodnie trekkingowe długie
  • Bielizna (3-4 komplety bielizny plus getry) – Brubeck Active Wool, skarpety: Trekking Light
  • 1x spodenki krótkie
  • Rękawiczki cienkie  termoaktywne Brubeck
  • Rękawiczki grubsze Black Diamond (zakres temp. -4/4st.C)
  • Buff + czapka z wełny Merino
  • Buff zwykły (na słońce) lub czapka z daszkiem
  • Getry/cienkie spodnie dresowe i koszulka do przebrania w loggy i do spania

Trekking w Himalajach

AKCESORIA

  • Śpiwór puchowy – Cumulus Mysterious Traveller 700 (komfort -5st.C)

(na początkowych noclegach było nam w nich nawet trochę za gorąco. Na większych wysokościach, gdzie temperatury były znacznie niższe, były w sam raz. Drugą możliwą opcją, która wpadła nam do głowy już na miejscu, byłoby zabranie ze sobą letnich śpiworów, a do tego przykrywanie się kołdrami/kocami dostępnymi w każdej loggii. Jeśli nie macie śpiworów puchowych, take rozwiązanie będzie w zupełności wystarczające.)

  • Okulary przeciwsłoneczne Julbo (ze szkłami Cameleon- zmiana kategorii od 2 do 4)
  • Czołówka + zapasowe baterie
  • CamelBag
  • Butelka Nalgene
  • Ręcznik szybkoschnący firmy Maloka – praktyczny i poręczny
  • Ładowarki (do telefonu, aparatu etc)
  • Niezbędnik (widelec z łyżką)
  • Scyzoryk
  • Powerbank z dwoma wyjściami USB (o dużej pojemności)
  • Powerbank z jednym wyjściem USB (o mniejszej pojemności)
  • Przejściówka do kontaktu
  • Korki do uszu (przydatne w czasie lotu do Lukli i czasem w loggiach, kiedy myszy harcują w najlepsze)
  • Mapa (1:50000, kupiliśmy ją w Katmandu na Thamelu)
  • Karty do gry (przydatne wieczorami)
  • Trytytki i Taśma Powertape
  • Długopis + notes mały
  • Aplikacja maps.me w telefonie + mapa rejonu offline
  • Gotówka + portfel (Rupie nepalskie zajmują dużo miejsca)
  • Karabinki
  • Woreczki strunowe z IKEI
  • Kompas
  • Dokumenty (paszport, ksero paszportu x2, zdjęcia paszportowe do Wizy i Tims, potwierdzenia lotów, karta kredytowa, polisa ubezpieczenia + warunki ubezpieczenia)

Prąd

Na trasie w każdej loggii była możliwość podłączenia się do prądu i ładowania sprzętów elektronicznych i praktycznie wszędzie była za to pobierana opłata. Mieliśmy ze sobą dwa powerbanki, które naładowaliśmy na full jeszcze w Katmandu i do nich podłączaliśmy zegarki, kamerkę GoPro i czasem telefony. Za ładowanie zapłaciliśmy tylko raz, ładując oba telefony na początku trekkingu w Namche Bazar. Powerbanki doładowaliśmy dopiero w  w drodze powrotnej, także w Namche, ale tym razem ładowanie było za free.

Telefon i internet

Telefony polskiej sieci tracą zasięg nieco powyżej Namche Bazar. Jeżeli potrzebujecie łączności na bieżąco, to najlepiej kupić sobie na miejscu (najlepiej jeszcze w Katmandu) nepalską kartę sim (można wtedy dzwonić, wysłać smsy czy skorzystać z internetu). My wybraliśmy opcję braku stałej łączności ze światem i nie kupowaliśmy lokalnej karty. W Lukli udało się nam wysłać smsy do rodzinki, że wszystko u nas OK, jeszcze z polskich numerów. 

Praktycznie na całej trasie można kupić sobie dostęp do internetu. Do wysokości Namche Bazar, płatny dostęp do wifi znajduje się prawie w każdej loggii. Powyżej Namche jedyna opcja to zakup karty z specjalnym kodem, która pozwala na połączenie się z siecią (z zasięgiem jedynie na obszarze loggii) – 200MB za 600NPR.

Zakupiliśmy taką kartę w Dingboche i kilka razy zalogowaliśmy się, żeby dać znać co u nas. Jeśli będziecie kupować kartę, pamiętajcie o tym, żeby przed połączeniem z internetem  wyłączyć wszystkie automatyczne aktualizacje i aplikacje, które mogą pożerać internet. W dzisiejszych czasach 200 MB to niewiele, ale wystarczy na przesłanie kilku wiadomości do rodziny i podstawową łączność ze światem. 

Fajną opcją, z której skorzystaliśmy, jest wstąpienie do kawiarni Sherpa Barista w Namche Bazar, gdzie przy zakupie kawy czy innych smakołyków można bezpłatnie skorzystać z wifi.

Trekking w Himalajach

Aparat i akcesoria

  • Aparat Canon EOS 70d
  • Obiektyw 17-55
  • Obiektyw 70-200
  • Obiektyw rybie oko
  • Kamerka GoPro + selfiestick
  • Akumulatory do aparatu x 4 + ładowarka
  • Karty SD (5 x 16GB + 2 x 32GB)
  • Futerały neoprenowe
  • Statyw Hama Traveller 117 Ball
  • Torba Maloka Aztec

Sprzęt fotograficzny to spory bagaż, ale jechać na taką wyprawę bez lustrzanki i całego ekwipunku, w ogóle nie wchodziło w grę. Mieliśmy ze sobą 4 akumulatory do aparatu, które do pełna doładowaliśmy w Katmandu, co spokojnie wystarczyło na całość treku. Jeśli dobrze pamiętam to ostatni akumulator zakładałam pod sam koniec wyprawy, jeszcze w górach.

W sumie zrobiliśmy 1781 zdjęć. Oczywiście, na wszelki wypadek, mieliśmy ze sobą ładowarkę. Woleliśmy nie ryzykować, szczególnie że niskie temperatury wpływają na szybsze rozładowywanie baterii. Aby się przed tym uchronić, akumulator codziennie wyciągałam z aparatu i razem z pozostałymi wkładałam do śpiwora, w którym spałam, dzięki czemu było im cieplej. Finalnie okazało się, że ładowarki nie były konieczne, jednak gdybyśmy mieli iść jeszcze raz, to pewnie i tak znalazłaby się w plecaku.

Zainspirowani różnymi opisami i poradami, które znaleźliśmy w internecie, na wszelki wypadek zabraliśmy też statyw. Tak naprawdę przydał się tylko kilka razy, głównie do zrobienia zdjęć grupowych. Nie mieliśmy szczęścia do wschodów i zachodów słońca, a myśleliśmy, że właśnie w takich momentach statyw będzie najbardziej przydatny.

Fajnie sprawdziły się futerały neoprenowe. Kosztują grosze, a nie trzeba się obawiać o sprzęt, który można luźno wrzucić do dużego czy małego plecaka. Dodatkowo mieliśmy też ze sobą plecaki/worki od Maloki, które super sprawdziły się m.in. do noszenia sprzętu foto popołudniami, gdy duże plecaki zostawały w loggiach, a my szliśmy na spacer po okolicy.

Trekking w Himalajach

Trekking w Himalajach

Aparat w zasadzie cały czas nosiłam na szyi. Miałam ze sobą dwa karabinki, które przyczepiłam do paska aparatu i mocowałam do ramion plecaka. Tym sposobem aparat nie dyndał na szyi i nie obijał się o mnie, a cały czas był pod ręką. Na szlaku widzieliśmy kilka osób, które korzystały ze specjalnych uchwytów, które mocowały aparat na ramieniu plecaka – myślę, że takie rozwiązanie też może okazać się wygodne. 

Trekking w Himalajach

KOSMETYCZKA

  • Papier toaletowy
  • Płatki do prania
  • Mokre chusteczki
  • Żel antybakteryjny do rąk
  • szampon/żel pod prysznic 2 w 1 mały
  • Szczoteczka do zębów (najlepiej mała składana)
  • Grzebień
  • Mała tubka pasty do zębów
  • Antyperspirant (mały)
  • Krem z filtrem (do twarzy filtr 50, i ok 20 na ręce, nogi)
  • dezodorant/krem do stóp
  • Pomadka do ust
  • Wygodna, niewielka kosmetyczka

Mycie się i pranie

Ciepły prysznic podczas trekkingu w himalajach to spory wydatek. Zależnie od loggii, można spotkać różnego typu warunki, w jakich mamy możliwość wzięcia prysznica. Generalnie jest to raczej wątpliwa przyjemność i nie ma wiele wspólnego z pojęciem ciepłej wody,  do którego jesteśmy przyzwyczajeni.

Z prysznica skorzystaliśmy w Namche Bazar, przed wyruszeniem w górę (450NPR / od osoby). Akurat trafiły się dobre warunki, a ciepła woda była rzeczywiście ciepła.

Później korzystaliśmy z dobroci jednorazowych, wilgotnych chusteczek i dostępnej, zimnej wody (w kranie lub baniaku). Mycie włosów w zimnej wodzie to średnia przyjemność, więc tylko dwa razy, na całej trasie zdecydowałam się na taką ekstrawagancję. Jeśli chodzi o mycie zębów to korzystaliśmy z wody, którą uzdatnialiśmy specjalnymi tabletkami (jak do picia).

Rewelacyjnie sprawdziła się nam bielizna z wełny Merino. W jednej koszulce mogliśmy chodzić kilka dni, a ona ciągle dobrze pachniała 😉 Na trasie, kila razy praliśmy bieliznę w umywalce lub w potoku, susząc ją potem w pokoju na sznurku (który mieliśmy ze sobą) i przytraczając do plecaków w ciągu dnia. Jeśli do tej pory nie inwestowaliście w bieliznę z wełny merynosów – zdecydowanie polecamy!

APTECZKA

  • Środki opatrunkowe i odkażające
    • gaza jałowa 0,5m,
    • bandaż elastyczny
    • plastry
    • środek odkażający – np. Octenisept
  • Środki przeciwbólowe/przeciwzapalne/przeciwgorączkowe
    • Ketonal forte (recepta)
    • Paracetamol (np. Apap) 
    • Ibuprofen (np.Ibuprom, Nurofen)
    • Nospa
  • Środki na zatrucie pokarmowe, biegunkę
    • Xifaxan (recepta),
    • Stoperan
    • Węgiel aktywowany
    • Probiotyk
    • Elektrolity np Orsalit
  • Brzuch/wątroba/żołądek np. Essentiale Forte
  • Ukąszenia, słońce, oparzenia (np. wapno z WitC, Hydrocortison)
  • Otarcia, uszkodzenia skóry (np.Bepanthen)
  • Infekcje:
    • antybiotyk o szerokim spektrum działania (recepta),
    • tabletki na gardło
    • antybiotyk do ucha i oka np. Dicortineff (recepta)
    • zapalenie pęcherza moczowego np. Furagin,
    • maść do oczu np. Neomycyna
  • Stłuczenia np. Altacet żel
  • krople nawilżające do oczu
  • Diuramid (recepta) – choroba wysokościowa
  • Rękawiczki jednorazowe
  • Koc ncr

Apteczkę należy dostosować do indywidualnych potrzeb. Trzeba wziąć pod uwagę różne scenariusze, które mogą wydarzyć się w górach, ale także własne dolegliwości czy ewentualne skłonności zdrowotne.

Najbardziej przydały się nam środki przeciwbólowe typu Apap i Ibuprom na dolegliwości związane z bólami głowy, a także Ketonal Forte, który ratował Michała, gdy rozbolał go ząb. Kompletując apteczkę, wyszliśmy z założenia, że lepiej zabrać ze sobą za dużo niż za mało i mieć możliwość samodzielnego działania w przypadku nagłego bólu, czy jakiegokolwiek wypadku.

Przed wyjazdem najlepiej skonsultować się z lekarzem i poprosić o przepisanie kilku lekarstw, które skutecznie pomogą w przypadku najczęściej spotykanych dolegliwości. 

JEDZENIE/PICIE

Trekking w Himalajach obfituje w miejsca, gdzie możemy się zatrzymać i kupić specjały lokalnej kuchni, dlatego ze sobą, mieliśmy tylko niewielkie przekąski, które miały dodawać nam energii w ciągu dnia

  • Batony This1, batony Kompas firmy Zmiany Zmiany
  • Suszone owoce
  • LyoFood – Napoje do rozpuszczania w wodzie, saszetki elektrolitów, tabletki do rozpuszczania w wodzie (np. witC, multiwitamina)
  • Tabletki do uzdatniania wody Javel lub filtr do wody

Woda pitna, przekąski i sklepy

W trakcie trekkingu należy pić bardzo dużo wody. Na dużych wysokościach zapotrzebowanie organizmu na płyny wzrasta i nie można doprowadzić do odwodnienia. Butelkowana woda dostępna jest praktycznie wszędzie na trasie, ale jest to spory wydatek, który rośnie wraz z wysokością (w Katmandu butelka wody kosztuje jakieś 20NPR, a na trasie nawet 250, czy 300NPR).

Mieliśmy ze sobą CamelBagi (2 litry) i codziennie rano napełnialiśmy je wodą, o którą zwykle prosiliśmy w kuchni w loggiach lub sami nalewaliśmy, jeśli była taka możliwość. Następnie wodęuzdatnialiśmy  odpowiednimi tabletkami (Javel) i zwykle dodawaliśmy coś, co dodawało jej smaku i witamin (elektrolity, witC, woda kokosowa).

Jeśli chodzi o przekąski to fajnie sprawdzają się batony This1 oraz Kompas, które są bardzo smaczne oraz nie zamarzają w niższych temperaturach. Do tego suszone owoce i żelki. 

Sklepów na trasie jest całkiem sporo. Można zaopatrzyć się w przekąski, ciastka, papier toaletowy, słodkie napoje, wodę, piwo i inne drobiazgi. Także loggie mają w swojej ofercie, oprócz jedzenia i noclegu, tego typu produkty. Ceny w górach są dużo wyższe niż w Katmandu, a oczywiście im wyżej tym drożej. My dosłownie kilka razy “zaszaleliśmy” kupując np. jakiś baton czekoladowy czy Coca Colę na wzmocnienie.

Choroba wysokościowa

Trekking w Himalajach

Zdecydowanie, największą niewiadomą podczas trekkingu w Himalajch była dla nas reakcja organizmu na wysokość. Najwyższy szczyt na naszej trasie, czyli Kala Pattar ma 5643 m n.p.m. Nigdy wcześniej nie byliśmy na takiej wysokości i nie wiedzieliśmy czego się spodziewać. Najważniejsza jest odpowiednia aklimatyzacja.

Decydując się na lot do Lukli, należy pamiętać, że w niecałe 30 min, z Katmandu położonego na wysokości 1400 m n.p.m. lądujemy się na 2860 m n.p.m.

Trzeba odpowiednio zaplanować trasę, aby dziennie nie pokonywać więcej niż ok 400-500 m przewyższeń i co ok. 1000 m zrobić sobie dzień przerwy na aklimatyzację. W taki dzień chodzi o to, żeby wejść na większą wysokość, ale nocować w miejscowości położonej niżej. Zasada: chodzić wysoko i spać nisko to chyba najlepszy sposób żeby przyzwyczaić organizm do większych niż zazwyczaj wysokości. 

Na wszelki wypadek mieliśmy ze sobą  Diuramid, czyli lek na chorobę wysokościową, ale na szczęście nie potrzebowaliśmy go używać. Musimy się przyznać, że wydawało nam się, że informacje o chorobie wysokościowej i złym samopoczuciu są podawane trochę na wyrost i że nas to nie będzie dotyczyć. Okazało się jednak, że problemy zupełnie nas nie ominęły…

Na większych wysokościach (zaczynając od ok 3500 m n.p.m). w czasie marszu pojawiały się objawy takie jak: ból głowy, zadyszka, przyspieszony oddech, czy nudności.  Kilka razy mieliśmy problemy ze spaniem. Dodatkowo Michał, w zasadzie cały czas, w ogóle nie miał apetytu, który dla odmiany mi, zdecydowanie dopisywał.

Przytrafiła się nam również sytuacja, która potwierdza potrzebę posiadania dobrze wyposażonej apteczki. W Gokyo, ni z tego ni z owego Michała zaczął boleć ząb. Ketonal Forte ratował sytuacje przez 2 dni.  Nie było łatwo, gdyż jak tylko przestawał działać, ból się nasilał i trzeba było zażywać kolejną dawkę. W momentach kryzysowych mieliśmy nawet pomysły wykorzystania naszego ubezpieczenia i wzywania helikoptera, ale na szczęście gdy zeszliśmy z Gokyo na niższą wysokość, ból ustąpił.

Oznakowanie szlaków

Trekking w Himalajach

W Himalajach nie ma systemu znakowania szlaków, tak jak w naszych górach. Ścieżki na trasie, którą wędrowaliśmy były dosyć wyraźne, ale bardzo rzadko spotykaliśmy strzałki, czy tabliczki pokazujące kierunek marszu,  czy nazwy miejscowości. Większość ludzi na trekkingu wynajmuje przewodników, którzy znają drogę i oznaczenia nie są im potrzebne. Podobno wynajem takiego przewodnika za dzień to koszt ok 25$.

Ponieważ zdecydowaliśmy się na samotną wędrówkę, mieliśmy ze sobą dokładną mapę terenu (1:50000), która zakupiliśmy w Katmandu i kompas. Do tego pomocna okazała się aplikacja maps.me zainstalowana na telefonie ze ściągniętą offline mapą terenu. 

Trekking w Himalajach

Ponieważ nasz trekking wypadł w szczycie  sezonu, tą samą trasą wędrowało sporo grup ze swoimi przewodnikami.  W razie wątpliwości, o drogę zawsze można zapytać kogoś na szlaku, lub chwilę poczekać i zobaczyć którą ścieżką podążają grupy. 

Trekking w Himalajach

Loggie – spanie i jedzenie

Trasa, którą wędrowaliśmy jest bardzo dobrze przystosowana dla turystów. W każdej wiosce znajdują się loggie (guesthousy), gdzie można zatrzymać się na nocleg i kupić coś do jedzenia. Tylko raz zdarzyło się nam, że w loggii, którą sobie upatrzyliśmy nie było miejsca na nocleg. Nie był to żaden problem, po prostu poszliśmy do następnej, tuż obok i tam miejsce znalazło się od razu.

Podczas trekkingu w himalajach, panuje zasada, której wszyscy przestrzegają – jemy tam gdzie śpimy. Opłaty za nocleg są minimalne w stosunku do ceny jedzenia, na którym tak naprawdę zarabiają właściciele loggii.

Podróżując nisko-budżetowo, przed zameldowaniem w loggii najlepiej sprawdzić ceny jedzenia w menu. Można również zapytać właściciela czy jest możliwość darmowego noclegu jeśli będziemy jeść u niego kolację i śniadanie. W większości przypadków można się dogadać, ale jeśli nawet właściciel nie będzie chciał się zgodzić, to cena noclegu to ok 300 NPR (ok 10 zł za pokój), więc nie jest to majątek.   

Standardowy pokój w loggiach składa się z dwóch łóżek, okna i czasem jakiegoś stoliczka i żarówki. Standard jest zupełnie podstawowy, ale nigdy nie zdarzyło nam się, żeby w pokoju było brudno. Łazienka znajduje się na korytarzu lub na zewnątrz. Pokoje są nieogrzewane, ale w pokoju wspólnym (jadalni) znajduje się zwykle piecyk (koza), w której gospodarze palą od ok 17 i wszyscy siedzą tam razem aż do wieczora.

 Trekking w HimalajachTrekking w HimalajachTrekking w Himalajach

Trekking w Himalajach

W zasadzie wszystkie loggie w których zatrzymaliśmy się na trasie były w porządku. Zatrzymywaliśmy się tam, gdzie ceny jedzenia były dobre, a do tego miejsce nam odpowiadało. Poniżej nazwy tych które możemy polecić w poszczególnych wioskach.

  • Phading: SNOWLAND
  • Tengboche: TREKKERS LOGIA
  • Dingboche: GUEST HOUSE
  • Lobuche: OXYGEN (przy wejściu do wioski trzeba zapłacić 500R od osoby, a jak w tej loggie pokażesz, że już zapłaciłeś to nie każą Ci dopłacać nic)
  • Gorakshep: HIMALAYAN LODGE
  • Gokyo: GOKYO RESORT
  • Dole: HIMALAYAN LOGGIE AND RESTAURANT
  • Modjo: MOUNTAIN DREAM (tam tylko jedliśmy obiad, ale właściciele byli przemili, a do tego pyszne jedzenie)
  • Lukla: NEST

Trekking w Himalajach

Trekking w Himalajach

Trekking w Himalajach

Jeśli chodzi o jedzenie, to tak jak z noclegiem, nie ma żadnych problemów. Każda loggia ma swoją restaurację, gdzie można pożywić się do syta. W niektórych wioskach (szczególnie w tych większych np. Namche Bazar czy Gokyo) są również niezależne restauracje.

W ciągu dnia, większość osób zatrzymuje się na lunch w jednej z restauracji na trasie, natomiast kolację i śniadanie zjada się w loggii, którą wybrało się na nocleg. Każda restauracja serwuje w zasadzie to samo. Dania są bardzo proste, ale naprawdę smaczne.

Najpopularniejszym daniem jest dal bhat, czyli: ryż, warzywka, zupa z soczewicy i do tego papad, czyli placek. Dal bhat sprawdzał się zawsze na kolację, na duży głód, gdyż z zasady, w cenę wliczona jest również dokładka – i to wszystkich składników dania.

Trekking w Himalajach Trekking w Himalajach 24

Michał miał mniejszy apetyt i zwykle zjadał makaron, ryż lub ziemniaki z jajkiem. Zdarzyło nam się również jeść tamtejszą pizzę, pierożki momo, a nawet wegetariańskie burgery. Generalnie odpuściliśmy sobie jedzenia mięsa, oprócz jednego wyjątku, którym był burger z yaka.

Trekking w Himalajach Trekking w Himalajach

Na śniadanie, na mniejszy apetyt sprawdzały się tosty francuskie, chlebek chapati i  musli. Na większy, poranny głód warto jeść coś z dań obiadowych, które mocno zapychają i dodają energii na cały dzień, a kosztują w zasadzie tyle samo co dania typowo śniadaniowe.

Trekking w Himalajach

Przykładowe ceny – menu

  • Tosty Francuskie 400 – 600 NRP
  • Owsianka 300 – 450 NRP
  • Ryż z Jajkiem – 450 – 650 NRP
  • Makaron z Jajkiem 500-600 NRP
  • Ziemniaki z Jajkiem  400 – 600  NRP
  • Pizza 500 – 700 NRP
  • Dal Bath 400 – 750 NRP
  • Duży Termos Herbaty 1000 NRP
  • Mały Termos Herbaty 500 NRP

 

Mamy nadzieję, że powyższe kompendium przyda się Wam podczas planowania wyprawy na trekking w himalajach. Jeśli pojawią się jakieś dodatkowe pytania lub coś jest niejasne, śmiało pytajcie w komentarzach. Bardzo chętnie uzupełnimy wpis o dodatkowe informacje i/lub przydatne linki, dlatego jeśli byliście na podobnym trekkingu i macie lub znacie wartościowe źródła, to również koniecznie dawajcie znać w komentarzach.